legenda o skarbie ukrytym we wsi Stołczyn

Każde miejsce z duszą ma swoją legendę. O duchach szukających sprawiedliwości po śmierci, o ukrytym skarbie, czy o cudach w przyrodzie. Stołczyn pojawia się w co najmniej dwóch podaniach, spisanych na początku XX wieku przez niemieckiego etnografa i historyka, Alfreda Haasa. Jedno z nich dotyczy skarbu ukrytego gdzieś w obrębie, równie tajemniczego, zamczyska…

złoto zachodzącego słońca

SKARB Z WAŁU ZAMKOWEGO W STOŁCZYNIE

   Przed wiekami, za ogrodami wsi Stołczyn ciągnęła się szeroka dolina aż do Odry. Jedni mieszkańcy nazywali tę dolinę Zamkowym Lasem, a inni – Zamkowym Wałem. Pośrodku doliny leżała mała góra stożkowa, wówczas zwana Górą Żaków. Według opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie, na tej górze stał kiedyś ogromny zamek, a w jego wałach zakopano ogromny skarb. Powiadano, że był to kociołek pełen złota i drogocennych kamieni. Wydobyć go można było przy pomocy czarnego ogiera i mocnego sznura własnoręcznie uplecionego z wełny białego jak śnieg barana. Podczas wyciągania skarbu trzeba było zachować absolutne milczenie. Choćby nie wiem co się działo, nie wolno było nawet mruknąć.

   Wielu próbowało szczęścia, ale bezskutecznie. Najbliższy sukcesu był pewien gospodarz ze Stołczyna. Miał pięknego karego ogiera bez jednego białego lub brązowego włosa, zawczasu przygotował sznur i kiedy pokonał strach, wyruszył ciemną nocą na miejsce. O północy zabrał się za kopanie i rzeczywiście znalazł skarb. Drżącymi rękami obwiązał dokładnie kociołek spoczywający w jamie, a drugi koniec liny umocował do uprzęży końskiej. Chwycił konia za uzdę i ostrożnie ciągnął do przodu. Ale kiedy kociołek zaczął się już wynurzać z wykopanego dołu, nie wytrzymał chłopina i szepnął: – Dzięki Ci, Boże! – W mgnieniu oka przepadł kociołek ze skarbem, a i gospodarz z koniem zniknęli pod ziemią. Nawet ślad po nich nie pozostał.

   Nie zniechęciło to ludzi. Próbowali dalej. Każdy miał nadzieję, ale żaden nawet do kociołka nie dotarł. I tak trwało to latami. Rozkopywano tę górkę, dziurawiono i odchodzono z kwitkiem. Aż tu którejś nocy, gospodarz, którego dom najbliżej doliny stał, usłyszał pukanie do okna i zawodzący głos:

   – Skarb goreje! Pójdź i wydobądź go!

   Nie usłuchał chłop wezwania i pozostał w wygodnym, ciepłym łóżku. W następną noc głos zameldował się znowu, a jego prośba była bardziej natarczywa. Ale i tym razem gospodarz nie spełnił prośby tajemniczego głosu. Minął dzień – gospodarz wcale nie myślał o nocnych zdarzeniach – nadeszła noc i znowu rozległ się głos. Ale tym razem był to krzyk rozpaczy przepojony złością:

   – Skarb goreje! Nie pomogłeś człowiecze! Od tej chwili tylko pierwszy wnuk pierwszego wnuka, z czarnym jak noc koniem, który nie uszczknął ni źdźbła trawy w Zamkowym Lesie, skarb ten będzie mógł wydobyć!

   Głos zamilkł i nigdy więcej go nie słyszano. Skarb zapadł się głęboko pod ziemię. A wzgórze poszukiwacze szczęścia tak rozkopali, że dzisiaj trudno dociec, w którym miejscu znajdowała się Góra Żaka wraz ze swoim skarbem.

Legenda pochodzi z książki: Wyśniony skarb : podania, legendy i baśnie o Szczecinie. Zebrała i opracowała Anna Malejka. Szczecin 2003, s. 129-130.

Reklamy

Jedna myśl na temat “legenda o skarbie ukrytym we wsi Stołczyn

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: