rok 1945

Powiedzieć, że rok 1945 był dla Stołczyna przełomowy, to nic nie powiedzieć. W końcu cały świat odczuł konsekwencje wielkiej historii, która działa się gdzieś w gabinetach politycznych. Strategiczne decyzje, które w nich zapadły, miały realny wpływ na życie mieszkańców Stołczyna. Oznaczały przede wszystkim wymianę ludności. Proces ten nie był jednak oczywisty i nagły. Upłynęło wiele miesięcy, nim zapanował znany nam status quo. Ale zanim to nastąpiło był rok 1945…

Na początku 1945 roku na Stołczynie mieszkało ok. 6,5 tys. osób. Większość to byli pracownicy lokalnego przemysłu – huty, cegielni, fabryki chemicznej, stoczni. Była to ludność jednolita etnicznie, niemiecka. Gmina, która w 1939 r. została włączona do tzw. Wielkiego Szczecina, wciąż miała swoją administrację i burmistrza, swój ewangelicki kościół i pastora oraz życie toczące się wokół pracy w przemyśle i rolnictwie. Funkcjonowała szkoła, kilka sklepów i restauracji.

W czasie trwania wojny nad głowami Stołczynian przelatywały samoloty. Nazywali je „maszynami do szycia”, z uwagi na dźwięk, który wydawały. W lutym 1945 roku latały już niemal codziennie. Były to samoloty radzieckie. Zagrożenie stawało się coraz bardziej realne i namacalne, zwłaszcza że ucieczki i ewakuacje rozpoczęły się już w 1944 r. W 1945 roku miały miejsce dwie fale ewakuacji. Pierwsza odbyła się w lutym i marcu, kiedy to większość mieszkańców dostała nakaz opuszczenia swoich domów. Zabrali najpotrzebniejsze rzeczy i zostali ewakuowani pociągiem do Meklemburgii i Pomorza Przedniego. Stamtąd każdy udawał się, dokąd mógł. Druga fala ucieczek miała miejsce w kwietniu, chwilę przed pojawieniem się wojsk rosyjskich.

Das Zweite (138).jpg
Dowód tożsamości wydany mieszkance Stołczyna na wypadek ewakuacji

Na ulicach Stołczyna pierwsi Rosjanie pojawili się 27 kwietnia. 28 kwietnia pierwsi przedstawiciele władz polskich przybyli do Szczecina, a wśród nich pierwszy polski prezydent miasta, Piotr Zaremba. O Stołczynie dowiedział się już 30 kwietnia, dzięki dwóm Polakom będącym robotnikami przymusowymi, przebywającymi w tutejszym obozie pracy. Poinformowali oni, że w pobliżu ruin huty żelaza znajdowało się wówczas kilkunastu Polaków, którzy na wieść o pojawieniu się polskich urzędników sami się zorganizowali i wysłali ich jako reprezentantów, po instrukcje. Piotr Zaremba mianował natychmiast jednego z przybyłych, sierżanta Stefana Kwapicha, sołtysem osady Stołczyn.

Musimy jednak pamiętać o tym, że oficjalnie do lipca 1945 roku Stołczyn znajdował się pod radziecką okupacją, a potem aż do października 1945 r. podlegał administracji niemieckiej. Po kwietniowych ewakuacjach na Stołczynie pozostało trochę Niemców – komunistów. Liczyli oni na przychylność Rosjan oraz szansę na przejęcie kontroli nad administracją. We wspomnieniach mieszkańców przewija się jednak stwierdzenie, że brakowało im umiejętności zarządzania i nie potrafili się zorganizować.

Po zawieszeniu broni i kapitulacji Niemiec w maju, w ciągu następnych kilku tygodni i miesięcy, latem i jesienią 1945 roku, mieszkańcy powoli zaczynali wracać do Stołczyna. Zastany widok nie był czymś, co napawało ich optymizmem. Nie było żadnej administracji, nie było co jeść, wszystko zostało splądrowane, przeszukane, skradziono wiele przedmiotów i mebli. Wszystkie sklepy kupieckie zostały ograbione.

IMG_2184.JPG
Rosjanie zakwaterowani byli na obszarze pomiędzy ulicami Monterską i Dąbrówki

Rosjanie stacjonowali w kilku miejscach. Terenem ich kwaterunku był obszar między ulicami Monterską i Dąbrówki, jak również gospodarstwa wiejskie na Nehringa, m. in. gospodarstwo Hansa Dittmera na skrzyżowaniu Nehringa i Polickiej. W „Union-Restaurant”, na ul. Łowieckiej, założyli swoją komendanturę. Biuro komendanta rosyjskiego natomiast znajdowało się w budynku na dzisiejszej Nehringa 35. W kaplicy baptystów, późniejszym Domu Kultury Huty Szczecin, urządzona została stołówka dla Rosjan.

2019-04-01 15.18.03-2.jpg
Radziecki komendant miał swoje biuro na Nehringa 35

Ze wspomnień mieszkańców wynika, że Stołczyn nie uniknął typowych dla wojennego okresu historii. Rosjanie gwałcili kobiety i polowali na ludzi, czasem zgarniając ich z ulicy pod byle pretekstem. Niektórzy mieszkańcy, tracąc nadzieję, odbierali sobie życie. Tak było np. w przypadku lekarza, który otruł żonę cyjanowodorem, a siebie zastrzelił. Kwas cyjanowodorowy brały całe rodziny.

Ci, którzy chcieli żyć musieli ciężko pracować. Każdego ranka Niemcy, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, byli wzywali na plac przy ul. Nehringa. Tam dostawali dyspozycje do pracy w danym dniu. Część była wysyłana do zbierania plonów z upraw, takich jak rzepa czy ziemniaki. Ale wielu mężczyzn wysyłano do huty, aby pomagali w pracach związanych z demontażem. Złom był ładowany do wagonów i transportowany na wschód. Część ludzi była wysyłana też do Polic do demontażu tamtejszej fabryki, albo do wycinki drewna oraz przygotowania go do transportu na  dziedzińcu szkolnym na Dąbrówki. Kobiety natomiast pracowały w kuchni, obierając ziemniaki, bądź zajmowały się innymi pracami, jak np. szycie. Praca była o tyle ważna, że każdy, kto był chory, zbyt stary lub zbyt młody, by pracować, nie miał prawa do kartek żywnościowych.

A z żywnością szybko pojawił się ogromny problem. Rosjanie powybijali bydło i trzodę chlewną na mięso. Nie było mleka, a sklepy były nieczynne. Mieszkańcy łowili więc ryby, zbierali owoce, oraz kradli plony, które powinni oddawać Rosjanom. W cenie były najbardziej ziemniaki. W najlepszej sytuacji były rodziny kobiet pracujących w kuchni dla Rosjan – zawsze coś przyniosły do domu z pozostałych resztek. Królował handel wymienny, wymieniano wszystko na jedzenie.

W tym czasie do Szczecina, w tym również do Stołczyna, zaczęli napływać polscy osadnicy. Powodowało to trudności, bowiem do ostatecznych ustaleń konferencji poczdamskiej, Rosjanie i Polacy kwestionowali wzajemnie swoją władzę. Absolutnie nie mogli się porozumieć. Do tego dochodziły wielowiekowe animozje. Ze wspomnień niemieckich mieszkańców dowiadujemy się, że Rosjanie i Polacy przebywający w 1945 roku na Stołczynie nie bili się wprawdzie publicznie, ale  jednak zdarzało się, że w ciemności, na nieoświetlonych ulicach Stołczyna, pojedynczy Polacy zostali pobici przez Rosjan, i odwrotnie – Rosjanie przez Polaków.

Z powodu złej diety, latem 1945 roku, wybuchła epidemia tyfusu. Umierały całe rodziny, dzieci i dorośli. Jednego dnia trzeba było pochować  26 osób zmarłych z głodu lub tyfusu. Ich ciała, umieszczone w kocach lub w zbitych na szybko trumnach, zostały złożone w masowym grobie na cmentarzu na Nehringa. Pogrzeby były szybkie i bez odpowiedniej oprawy, bowiem pastor Wilde bardzo szybko uciekł ze Stołczyna.

Tymczasem jeszcze w czerwcu 1945 roku niemieckie władze Szczecina prowadziły akcję osiedlania na północnych peryferiach miasta, czyli m.in. na Stołczynie, Niemców nie pochodzących ze Szczecina, którzy w tymże Szczecinie z różnych powodów się znaleźli. Na progu lata na Stołczynie mieliśmy zatem mozaikę ludności, która była do siebie wrogo nastawiona. W lipcu Szczecin przestał być wprawdzie częścią Radzieckiej Strefy Okupacyjnej, granice miasta jednak, wyznaczone wówczas przez prezydenta Zarembę, nie obejmowały Stołczyna. Los jego pozostał zatem nadal niepewny.

IMG_4185.JPG
W domu na Nehringa 22 w 1945 r. najpierw mieściła się administracja niemiecka, a potem polska

W lipcu 1945 roku niemieccy mieszkańcy Stołczyna odtworzyli swój samorząd. Urząd gminy został umieszczony na Nehringa 22, w domu Erdmanna Dittmera, gdzie do 1920 r. było biuro burmistrza. Tam zostało umieszczone biuro meldunkowe dla niemieckich mieszkańców oraz urząd stanu cywilnego. Tam rozdawane były kartki żywnościowe. Pojawiła się potrzeba wyboru burmistrza. Kandydatów było dwóch, obaj o nazwisku Voss. Mieszkańcy mówili: duży i mały Voss. Mały Voss miał garba. Mieszkańcy nie chcieli garbatego burmistrza, więc wybrali dużego Vossa. Franz Voss miał żonę i dwie córki, siedział wcześniej w więzieniu za parodiowanie nazistów. Został z niego zwolniony z końcem wojny.

Z upływem czasu na Stołczynie zaczęło się pojawiać coraz więcej Polaków. Nie obyło się bez mieszkaniowych przepychanek. Władze niemieckie próbowały usuwać Polaków z mieszkań, władze polskie starały się temu przeciwdziałać. Niczego nie dało się jednak utrwalić do momentu ustalenia ostatecznego władztwa nad Szczecinem i całym Pomorzem Zachodnim. Dla nowo przybyłych Polaków Niemcy musieli opuszczać swoje mieszkania, uskarżając się, że osadnicy wybierają najlepsze domy. Coraz więcej niemieckich Stołczyniaków opuszczało Stołczyn definitywnie, a tym co zostali pozostawiali swoje opuszczone domostwa. Ci, którzy zostali muszą przenosić się trzy, cztery razy, przepędzani przez polskich osadników.

24139371_1942016365825445_1905878804_o.jpg
W narożnym sklepie Vormelkerów, czyli w nieistniejącej już dziś kamienicy na skrzyżowaniu ul. Kościelnej i Dąbrówki (ul. Kościelna 33),  w 1945 r. powstał pierwszy polski sklep na Stołczynie

Polacy 23 sierpnia 1945 r. przejęli od wojskowych władz radzieckich zarząd linii kolejowej Szczecin-Police-Trzebież. Na pośrednich stacjach kolejowych, w tym na Stołczynie, pojawili się polscy kolejarze. Nie czuli się oni tutaj, na północnych częściach Szczecina, znajdujących się nadal pod niemiecką administracją, bezpiecznie. Dlatego Piotr Zaremba zdecydował o wysłaniu do nich silnych ekip straży ochrony kolei oraz milicjantów. Był to pierwszy przyczółek oficjalnej polskiej administracji państwowej na Stołczynie.

Na początku na kolei pracowali również Niemcy. Na polskiej linii kolejowej pomagali oczyścić i naprawić stacje kolejowe Kraśnica, Gocław i Golęcino oraz sprawdzić i naprawić tory. Jednak wraz z pojawieniem się coraz większej liczby Polaków, Niemcy byli usuwani ze swoich stanowisk.

W wyniku ustaleń poczynionych w dokumencie z 21 września 1945 roku Stołczyn znalazł się w końcu w rękach polskiej administracji Szczecina. O mały włos objęłaby go tzw. enklawa policka (w której ujęty został np. Skolwin), która podlegała jeszcze przez kolejny rok władztwu rosyjskiemu. Szybka reakcja Piotra Zaremby zapobiegła jednak takiemu obrotowi wydarzeń. Oficjalne przejęcie administracji z rąk niemieckich zostało wyznaczone na 4 października.

Tegoż dnia do Stołczyna przyjechało dziesięciu urzędników i sześciu milicjantów. Desygnowany komisarz dzielnicowy zaczął przejmować agendy od niemieckiego wiceburmistrza. Franz Voss bowiem zdążył już uciec ze Stołczyna dwa dni wcześniej, zabierając spis mieszkańców osady. Polacy stopniowo przejmowali urzędy wcześniej obsadzone przez Rosjan. W Stołczynie pozostał tylko komendant rosyjski. Polski komisarz dzielnicowy został umiejscowiony obok niego, na Nehringa 37. Polska administracja znalazła się w dawnej administracji miejskiej w domu Erdmanna Dittmera przy Nehringa 22.

EPILOG

Dopiero w lutym 1946 roku administracja polska na Stołczynie wydała rozkaz, że wszyscy Niemcy muszą się zarejestrować w urzędzie. Musieli stawiać się alfabetycznie, rejestracja trwała cztery tygodnie i została zakończona pod koniec marca 1946 roku. Na Stołczynie w tym momencie było jeszcze 3,5 tys. Niemców. W maju 1946 roku rozpoczął się ostatni etap wysiedlania Niemców na zachód.

 

img874.jpg
Nakaz opuszczenia Stołczyna

Na Stołczynie sukcesywnie dom po domu został oczyszczony, a ludzie załadowali swoje rzeczy na wózki. Musieli udać się do Golęcina i Żelechowej, gdzie istniały duże obozy, w których oczekiwali na transport na zachód. Nie wszyscy wyjechali ze Stołczyna, jeszcze 1947 r. mieszkało tu ok. 100 Niemców. Na miejsce dawnych mieszkańców przyjechali osadnicy we wschodu, głównie repatrianci zza Buga oraz pracownicy branży przemysłowej ze Śląska.

Źródła:

Kurt Dummann, Stettin – Stolzenhagen, Kratzwieck und Gotzlow, 1986.

Kurt Dummann, Das zweite Stolzenhagen Buch. Erinnerungen an einem Stettiner Vorort, 1989.

Piotr Zaremba, Wspomnienia Prezydenta Szczecina. Pierwszy szczeciński rok 1945, Łódź 2016. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: