rybołówstwo na Stołczynie

Oprócz przemysłu i rolnictwa jeszcze jedna dziedzina życia mieszkańców Stołczyna do niedawna zajmowała dość istotne miejsce w wachlarzu zawodowych zajęć. Rybołówstwo, bo o nim mowa, ma na Stołczynie dość odległe tradycje. Sięga aż czasów średniowiecza, kiedy to w okolicach brzegu Odry powstały dwie rybackie wsie: Glinki i Kraśnica. Kraśnica w XIX wieku zatraciła częściowo swój rybacki charakter. Jednak w Glinkach tradycja rybołówstwa utrzymała się niemal do dzisiaj. I na naszych oczach praktycznie wymarła.

img748
Łódź rybacka STOLZ-61 na brzegu Czajczego Ostrowa. Zatopiona przez właściciela w 1946 r.

Kraśnica (Kratwieck), która powstała jako osada rybacka tak została opisana w 1803 r.: Mała wioska Kratzwieck, która schodzi ze zboczy gór pokrytych ogrodami, jest szczególnie przyjazna. Położona wzdłuż Odry jest na wpół ukryta w krzakach. Długi rząd przytulnych domów rybackich wita wraz z łodziami i sprzętem.

Charakter rybacki wsi na początku XIX wieku był zatem jeszcze dość wyraźny. Po 1817 r. nastąpiło połączenie trzech wsi: Stołczyna, Kraśnicy i Glinek, w jeden organizm administracyjny o nazwie: Stolzenhagen-Kratzwieck. Dla Kraśnicy oznaczało to powolną zmianę charakteru z rybackiego na przemysłowy. Nadal jednak w opisie z 1865 r. czytamy: Jest tam dziewięć łowisk i sześć miejsc do wędkowania (…) Zdecydowana większość ludzi pracujących żyła z codziennych prac murarskich i rybołówstwa. W 1833 r. 23 rodzinom zezwolono na połowy; w 1862 r. liczba ta spadła do 19 rodzin. Zauważalny zatem został spadek rodzin rybackich w Kraśnicy.

Inaczej potoczyły się losy Glinek, położonych w rejonach dzisiejszej ulicy Łowieckiej. Glinki do I Wojny Światowej miały swojego zarządcę. Ostatnim był August Kölpin. I nazwisko to zwraca szczególną uwagę, bowiem rodzin rybackich o tym nazwisku w rejonie ulicy Łowieckiej było co najmniej kilka. A samo nazwisko ma pochodzenie… prasłowiańskie. Jego pozostałością jest dzisiejsze kaszubskie „kôłp” oznaczające łabędzia. W staropolskim „kiełp” to łabędź krzykliwy. Rodzina Kölpin swoją genealogię ma potwierdzoną podobno do XVI wieku wstecz.

img749
Rybak Reinhold Kölpin przy pracy. Glinki.

Wracając do samych Glinek, to miały one bardzo dogodną lokalizację dla rybaków, z dostępem do wielu łowisk. Linia kolejowa na trasie Szczecin-Police, powodowała, że osada była niejako odseparowana od reszty gminy. Osią osady była ulica Łowiecka, w czasach niemieckich Fischerstrasse. W XIX wieku rybacy kontynuowali hodowlę bydła, nabiału i ziemniaków. Z czasem firmy przemysłowe rozprzestrzeniały się i przestrzeń życiowa się zawęziła. Wtedy w miejsce rybackich domów powstały kamienice mieszkalne. Ale nadal po staremu funkcjonowały podwórza, na których rybacy zawieszali sieci do wyschnięcia i załatania oraz stały szopy na narzędzia.

Większość ryb złowionych przez rybaków z Glinek była sprzedawana na targu rybnym w Żelechowej lub w Szczecinie. W 1892 r. powstało zrzeszenie rybaków. Oprócz wspomagania organizacji pracy  urządzało ono tradycyjne festiwale rybackie, które odbywały się latem. Przygotowania do letniego festiwalu trwały co najmniej dwa miesiące. W poszczególnych rodzinach szykowano nową garderobę. O odświętny wygląd dbały nie tylko kobiety i dziewczęta, lecz również mężczyźni należący do stowarzyszenia. Świętowanie rozpoczynało się w niedzielę o 6 rano przemarszem orkiestry dętej. Marsz członków klubu rozpoczynał się między 9 a 10 rano. Szli oni przez Łowiecką, a następnie Nad Odrą na festiwalowy plac i salę balową do restauracji Julo. Domy były udekorowane flagami i girlandami, a mieszkańcy oglądali przemarsz stojąc na zewnątrz. W 1942 r., kiedy przypadła 50 rocznica powstania zrzeszenia rybaków z Glinek, z uwagi na wojnę, uroczystości się nie odbyły.

img751
Łódź rybacka w Glinkach

Sytuacja po II Wojnie Światowej zrobiła się w kwestii rybołówstwa na Stołczynie dość skomplikowana. Osadnicy i repatrianci polscy przejmowali stopniowo zawód rybaka od niemieckich autochtonów. Nie był to jednak proces łatwy. Jak wynika z rozmów z najstarszymi rybakami bazami rybackimi na Pomorzu Zachodnim zarządzały wojska sowieckie, które eksploatowały infrastrukturę, ekosystem, nie troszcząc się o jakiekolwiek naprawy i zabezpieczenia obiektów. Sowieckie władze nakazem zatrzymywały niemieckich rybaków oraz szkutników, aby ci poławiali ryby dla stacjonujących jednostek. Rybacy niemieccy doskonale znali właściwości łowisk, miejsca i metody połowu ryb. Co więcej posiadali łodzie i sprzęt, których tradycyjnie używano na akwenach. Doszło do sytuacji, że pierwsi polscy rybacy uczyli się metod połowu ryb od rybaków niemieckich, a ci niechętnie udzielali wskazówek zawodowych. Taka sytuacja miała miejsce do 1946 r. 

Jak trudny był to okres dowodzi opowieść rybaka E. Dudlaka, zanotowana przez szczecińskiego etnografa: Mój informator, rybak E.D. przytoczył znamienny epizod z lat 40. XX wieku. „Płynąłem Amazonką (onomastyka rybacka, miejscowa, stołczyńska, oznaczenie akwenu Leśniczówka), a ze mną ubecy z pepeszkami.

Dudlak 2
E. Dudlak, wraz z etnografem W. Kopczyńskim

Kiedy w 1950 r. powstała Spółdzielnia Pracy i Rybołówstwa Morskiego CERTA, w bazie rybackiej na Stołczynie nadal pracowała grupa dwudziestu rybaków niemieckich, którzy posiadali dziesięć łodzi wiosłowych, tzw. „stołczynek”, i pracowali swoim sprzętem połowowym tzw. cezami i więcierzami. Wszyscy Niemcy byli członkami CERTY i łowili do połowy lat 50.

Przy tradycyjnych połowach zdarzały się wypadki. Nie uniknęli ich rybacy z bazy w Stołczynie. Mamy nazwiska czterech, którzy w latach 50. zginęli:
1. Osipiak Władysław – Stołczyn
2. Sejbuk Tadeusz – Stołczyn
3. Sikorski Józef- Stołczyn
4. Nowak Eugeniusz – Stołczyn.

W 1954 r. podczas Święta Morza stołczyńscy rybacy przeprowadzili pokazowe połowy przy Wałach Chrobrego w Szczecinie. Składały się one m.in. z połowu haczykowego wykonywanego przez załogę łodzi STOŁ. 1 z bazy CERTY w Stołczynie. Konstanty Niedźwiedzki i Stanisław Niewiadomski byli w tym czasie najstarszymi rybakami polskimi na bazie Stołczyn – mieli powyżej 56 lat. Z naszej bazy wyróżniła się także załoga niemieckiego zespołu STOŁ. 43 i STOŁ. 44 – w osobach Wilhelma Krugera, Franciszka Schwarka, Hansa Nuske i Ewalda Nuske – uprawiająca połowy systemem włoczkowym na tzw. trajbgarny.

W okresie świetności baza w Stołczynie była nie tylko miejscem produkcji i pracy rybaków. Odbywały się tam również spotkania związane z wypoczynkiem i zabawami.

dudlak 3
Rodzinne imieniny w bazie rybackiej w Stołczynie. Lata 60. XX wieku. Ze zbiorów rodziny Dudlak

Po transformacji ustrojowej, spółdzielnia musiała przejść reorganizację, chcąc uczestniczyć w rywalizacji wolnorynkowej. W ten sposób część portów zalewowych uległa likwidacji. Bazę na Stołczynie spotkał taki właśnie los, a gwoździem do trumny było wyburzenie domów na ul. Łowieckiej.

Wspominany już wcześniej E. Dudlak badaczowi mówił o tym, że ze łzami w oczach opuszczał nie tylko swoje miejsce zamieszkania. Dom przeznaczono bowiem do rozbiórki. Ale ten dom był przede wszystkim integralną przestrzenią bazy. Usytuowany w sąsiedztwie, zamieszkiwany był przez rybaków, którzy tworzyli koleżeński monolit. W jednej chwili przestał być miejscem spotkań towarzyskich, rybackich rodzinnych uczt.

Po tamtej rzeczywistości dziś zostały skrawki. A tymczasem rybołówstwo łodziowe, czyli takie jakie praktykowano na Stołczynie, traktowane jest jako element dziedzictwo kulturowo-historycznego Pomorza Zachodniego. Rybołówstwo współtworzyło historię i kulturę Pomorza Zachodniego, zwłaszcza obszarów wokół Zalewu Szczecińskiego. Dość powiedzieć, że w zasobach Muzeum Narodowego w Szczecinie, wśród 123 przedmiotów związanych z tradycyjnym rybołówstwem w mieście, 47 pochodzi ze Stołczyna. Oprócz tego muzeum w swoich zbiorach etnograficznych ma też m.in. wspomniane już wcześniej łodzie wiosłowe  „stołczynki”.

Stołczyn baza rybacka 1992 r..png
Rybak na Stołczynie, 1992 r. ze zbiorów MNS. Fot. W.

 

Źródła:

K. Dummann, Stettin – Stolzenhagen, Kratzwieck und Gotzlow, 1986.

I. Karwowska, Kolekcja narzędzi i sprzętu rybackiego Działu Etnografii Pomorza Muzeum Narodowego w Szczecinie. W: Tradycyjne rybołówstwo łodziowe w rejonie zachodniopomorskim po 1945 r., Szczecin 2014.

W. Kopczyński, Czas pożegnać przeszłość. Antropologiczne spojrzenie na zaginione przestrzenie kulturowe baz rybackich i etosu rybackiego w regionie zachodniopomorskim w kontekście etnografii wizualnej, fotografii miejsca w czasie. W: Tradycyjne rybołówstwo łodziowe w rejonie zachodniopomorskim po 1945 r., Szczecin 2014.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: