W dobie budowania spójnego wizerunku miasta, poprzez jednolite graficzne i estetyczne rozwiązania w jego przestrzeni, w naszym wypadku nawiązujące do idei “Floating Garden 2050”, Stołczyn zdaje się reszcie Szczecina w tym temacie zupełnie odstawać. I, jak sądzę, nie zmienią tego poustawiane i zamontowane ostatnio nowe tabliczki z nazwami ulic i numerami budynków, spójne z resztą fasadowej estetyki Miasta.
Dlaczego ta estetyka jest moim zdaniem fasadowa? Zjawisko, które rzuciło mi się jakiś czas temu w oczy i zmusiło do refleksji, u nas nabiera charakteru groteskowo-uroczego, ale jest zasadniczo znane z całego miasta . Mianowicie, chodzi o wiaty przystankowe z wielu “różnych parafii”. Czyli z kilku różnych epok, kiedy to stawiano je (i nadal się stawia) w sposób nieuporządkowany, niesystematyczny i, jakby to rzec…, “po kosztach”.
Znakomitym i osobliwym studium przypadku na Stołczynie jest ulica Policka, na której znajdują się zaledwie cztery przystanki autobusowe, a na każdym wiata jest zupełnie inna. Najstarszą, bodaj z lat 70. XX w., jest murowana wiata na przystanku “Policka” w kierunku centrum.
Niegdyś był to przystanek na żądanie o nazwie “Fabryka Domów”, przypominającej o zakładzie, który w poprzednim ustroju wspierał budownictwo mieszkaniowe, produkując prefabrykaty do budowy domów z wielkiej płyty. To dla pracowników tej fabryki powstała wiata, wyglądem przypominająca wiejskie egzemplarze dla PKS. Paradoksalnie, pod względem estetycznym, jest to chyba najgustowniejsza i najtrwalsza wiata na całym Stołczynie, żeby nie powiedzieć, że jest unikatowa w skali całego miasta. Żal, że ten osobliwy relikt na przeciwko, na przystanku “Policka”, w stronę Skolwina, ma tak podłą towarzyszkę.
Pojawiła się stosunkowo niedawno (2-3 lata temu?), niby nowa, a jednak z demontażu. Kolorystycznie nawiązująca do estetyki Floating Garden, ale zupełnie odstająca od innych wiat na Stołczynie. Płytka, daje niewiele schronienia przed opadami, a do tego pada ofiarą miłośników tłuczonego szkła. Typowa, tania “mała architektura miejska” z początku XXI wieku…
Kolejne dwa przystanki, noszące nazwę “Bajeczna”, niegdyś “Policka”, zostały zaopatrzone w wiaty blaszane. Na tym w stronę Skolwina ustawiona jest bardziej toporna z lat bodaj 80., z prostokątnym dachem, pomalowana na kolor czerwony, z ławeczką koloru niebieskiego. Czyli reprezentuje ona gamę kolorystyczną komunikacji miejskiej Szczecina sprzed jej “zzielenienia”.
Podobne stoją na przystankach “Zamknięta”, w obie strony, tylko tamte są w całości wykonane z blachy trapezowej. W stronę centrum natomiast stoi druga blaszana wiata, z dachem półokrągłym, znów w barwach czerwono-niebieskich.
W całości wykonana z blachy falistej, jest już bardziej oszczędną wersją, gdyż sporo w niej “prześwitów”. Czas jej powstania należałoby chyba umieścić w latach 90. XX w. Podobna stała niegdyś na przystanku “Dąbrówki”.
Jedna, niedługa ulica i cztery różne epoki, odbijające się w małej architekturze. Stołczyn, jak widać, nie przeszkadza Miastu w jego koncepcji identyfikacji wizualnej. Stare blaszane wiaty, co się chwali oczywiście, są co jakiś czas odmalowywane, ale w “starych” kolorach. Nikomu jakoś nie przyszło do głowy by to zmienić. Ale jakby tego było mało, to w ubiegłym roku na kilku przystankach zamontowano wiaty z jeszcze innego sortu, stalowo-szklane, z żółtymi paskami (np. na przystanku “Kościelna” w stronę Gocławia). Czy to źle? Nie – wiaty są potrzebne i mniej lub bardziej spełniają swoją funkcję. Czy muszą wyglądać wszystkie tak samo? Byłoby miło, ale… osobiście ten palimpsest przystankowy lubię. Niech spece od estetyki Miasta robią z Centrum sterylną i estetyczną fasadę, która ładnie wygląda na okładkach i w reklamach. Nasz Stołczyn niech zostanie taki jak jest – wypełniony treścią i historią, widoczną choćby tak w przyziemnych elementach, jak wiaty przystankowe.
Rewelacyjny wpis i fajne spostrzeżenia. Tak, Stołczyn to miejsce zdecydowanie wypełnione treścią i historią!